Jak dobieramy projekty

Bitcoin, Bitcoin… Tak, Bitcoin jest super, ale szkoda, że media mówią o Bitcoinie dopiero jak przebija ATH (All Time High – historycznie najwyższa cena). Nie jest tajemnicą, że „mainstreamowe media” często nie mają pojęcia o tym co piszą, bo wszystko to artykuły sponsorowane. Na rynku kryptowalut mamy obecnie ponad 8500 projektów, a media mówią o jednym, no może o dwóch. A gdzie reszta?

Używam sformułowania projekty, bo to najlepiej określa grupę, do której zaliczam wszystko co jest na giełdzie: kryptowaluty, silniki do smart kontraktów, tokeny udziałowe, tokeny funkcjonalne i inne twory. Na tym rynku na pewno jest coś ciekawego, trzeba tylko się wysilić i poszukać.

Zatem jak szukać ciekawych projektów do zainwestowania?

To będzie moja subiektywna lista wymagań, każdy może mieć swoją. Ta dla mnie działa 🙂

Na wstępie powiem, że nie szukam debiutów, nie inwestuje w projekty, które powstały kilka miesięcy temu i nie wiadomo o nich zbyt wiele.

Lubię projekty, które są minimum 4 lata na rynku. Dlaczego? W ciągu 4 lat mieliśmy hossę i bessę, więc można było zaobserwować jak dany projekt się zachowuje w czasach kiedy mają mnóstwo pieniędzy, jak i w czasach gdy „przymierali głodem”. Jeżeli firma/zespół przetrwał czas euforii i nie zniknął z rynku jak dużo zarobił, to dobrze o nich świadczy. Jak przetrwali gorszy okres (2018-2019) to oznacza, że dobrze zarządzają aktywami i mieli rezerwę na trudne czasy.

Kolejną rzeczą, na którą zwracam uwagę to na jakich giełdach jest dana kryptowaluta/token. Jeżeli jest ich wiele i są tam od wielu lat, to często jest to połączone z kolejnym wymaganiem, czyli płynnością (liquidity). Nie ma nic gorszego jak wzrost wartości, który jest tylko na papierze. Nie ma jak sprzedać udziałów, bo nikt ich nie chce (brak płynności), a giełdy się wycofały ze współpracy, bo twórcy są kombinatorami. Takich spółek nie brakuje na giełdach (nie tylko kryptowalutowych).

Warto też się zastanowić nad zabezpieczeniem swoich aktywów, czyli zadać sobie pytanie czy tą kryptowalutę/token mogę przechowywać na portfelu sprzętowym. Jak się możecie domyślać moje doświadczenie zawodowe każe mi kłaść duży nacisk na ten aspekt.

W zależności od wielkości portfolio można szukać coraz to bardziej niszowych projektów z dużym potencjałem (np. 500% lub więcej do ATH). Ten punkt głównie ma zastosowanie dla portfolio na parędziesiąt tysięcy złotych wzwyż. Jak ktoś rozpoczyna swoją przygodę z kryptowalutami to polecam jednak trzymać się głównego nurtu, na eksplorację niszowych projektów przyjdzie czas jak trochę zdobędziecie doświadczenia.

Jak spełnione są te wszystkie wymagania to zaczynam śledzić dany projekt na social mediach. Głównie twitter bo tam jest wielu traderów, prezesów topowych giełd itp. Jeszcze można dodać kilka portali agregujących artykuły z rynku kryptwalut, aby patrzeć jak idzie marketing i PR. Średnio po kilku miesiącach (czasem dopiero po połowie roku) jak widzę, że development idzie do przodu (programiści coś robią :)), są aktywni w mediach i ciągle się rozwijają, to dopiero wtedy mogę się zdecydować zainwestować w nich jakieś pieniądze.

Jak widzicie mówimy tu tylko o inwestowaniu (graniu „long”) czyli zarabianiu na tym, że projekt „idzie do góry”.

Granie przeciwko rynkowi, czyli na spadki (na instrumentach pochodnych) na platformach brokerskich to jest zupełnie inny temat i nie będziemy go tutaj poruszać.

Jest taka stara mądrość wśród inwestorów: naciśnięcie przycisku kup zajmuje kilka sekund, ale przygotowanie się to kwestia znacznie dłuższa. Naprawdę czasem lepiej iść do kogoś, kto się na tym zna, by nas wprowadził w świat inwestowania, niż samemu się męczyć (głównie chodzi o stres, że się pomylimy i stracimy pieniądze). Inwestowanie może być przyjemne, bo jak jesteśmy pewni tego co robimy, to jesteśmy spokojni i się nie spieszymy, dajemy czas naszym projektom zarobić. Oderwanie emocjonalne wymaga czasu – to przecież są pieniądze, które zyskujemy lub tracimy. Często wymaga to od nas lat doświadczenia.