Fakty i mity na temat profesjonalnych traderów

Jak to czytasz to zakładam, że wiesz jaka jest różnica między platformą brokerską, a giełdą i jesteś z wiedzą już „trochę dalej”.

Jeżeli nie wiesz lub jeszcze nie czytałeś mojego wprowadzenia do rynku kryptowalut to polecam najpierw przeczytać:

>> Kryptowaluty – garść informacji na początek <<

Zacznijmy może od tego kto to jest inwestor, kto to jest trader i czym się oni różnią.

Generalnie każdy kto inwestuje pieniądze czyli kupuje coś na dłużej (przynajmniej na 6 miesięcy) by w przyszłości sprzedać drożej jest inwestorem. Najpopularniejszymi inwestycjami wśród osób fizycznych są nieruchomości i metale szlachetne. To są inwestycje długofalowe, w przypadku nieruchomości mówimy o 20-30 latach, przy metalach bezpiecznie jest mówić o 10 latach. W skrócie dłuższy okres, cena musi iść do góry by zarobił.

Trader jest trochę ciekawszy bo nie jest „sentymentalny”. Co to znaczy? Trader gra za lub przeciwko i jest mu to obojętne czy cena spada czy rośnie. Trader analizuje i szacuje czy cena pójdzie do góry czy w dół i zarabiać może zarówno na wzrostach jak i spadkach (piękno instrumentów pochodnych). Trader w przeciwieństwie do inwestora skupia się na krótszych ruchach. Standardowo pozycje otwiera się na 20 do 60 dni. Używa się słowa pozycje bo można grać za lub przeciw (słowo „inwestuje” do tego nie pasuje bo inwestować oznacza liczyć na zwiększenie się ceny). Trader skupia się na tym co się stanie na giełdzie w danym kwartale, obojętnie czy mówimy o kryptowalutach czy o spółkach akcyjnych. Traderzy szukają powodów, dla których coś ma urosnąć lub spaść zaraz, a nie za 5 lat.

Skupię się teraz na tym, jaka jest prawda o byciu traderem. Wokół tego zajęcia narosło wiele mitów. Istnieje mylne wrażenie, że jest to zajęcie proste, nie wymagające gruntownej wiedzy i zrozumienia rynku. Najwyższa pora zdementować te błędne informacje 🙂

Jest takie przekonanie wśród początkujących traderów (czasami na początku osoby nie wiedzą czy w zasadzie będą traderami czy inwestorami), że otwieranie pozycji na kilka godzin albo na kilka dni to dobry pomysł. Wynika to z tego, że jest cała masa „darmowych” filmów / kursów na YouTube czy innych portalach, które twierdzą, że „za darmo” nauczą Cię jak zostać traderem i będziesz zarabiać pieniądze jak na amerykańskich filmach… Prawda jest taka, że jak się codziennie otwiera i zamyka pozycje to najwięcej zarabia broker i/lub giełda, a nie Ty. Pamiętacie taki film „Wilk z Wallstreet”? Główny bohater (Jordan Belfort) zarobił ogromną ilość pieniędzy właśnie dlatego, że pracował dla firmy brokerskiej (potem sam założył swoją). Zarobił on właśnie na tym, że ludzie chcieli inwestować/trade’ować, a on przekonywał ich do kupowania często różnych rzeczy i zgarniał przy tym wielkie prowizje… Obecnie jest większa konkurencja, więc prowizje się bardzo zmniejszyły, ale musimy pamiętać, że nadal każdy zakup lub/i sprzedaż wiąże się z prowizjami (co najmniej dwie przy zakupie i dwie przy sprzedaży).

Jeżeli jakaś platforma reklamuje się „zero commission” to wcale nie oznacza, że to jest bez prowizji. Po prostu u brokera jak się otwiera kontrakt/kupuje akcje to płaci się kilka różnych prowizji, a „commission” to jest tylko jedna z nich. „Spread” czy „swap points” to też są prowizje chociaż specjalnie się ich tak nie nazywa, bo jak wytłumaczyć klientowi, że ma zapłacić 3 albo 4 różne prowizje jak kupił tylko jedną rzecz?

Łatwo więc zrozumieć dlaczego uczy się ludzi by często kupowali/sprzedawali (najlepiej codziennie) – generuje to większe prowizje i zarobek dla brokerów i giełd… Ja zawsze się pytam znajomych: „czy nie zastanawiało Was to, że ktoś daje Wam wiedzę za darmo jak zarobić miliony na giełdzie?”. Nawet jak ten kurs kosztuje tysiąc, albo dwa, to co to jest dwa tysiące złotych za kurs jak zarabiać setki tysięcy albo miliony na giełdzie? Brzmi to dziwnie, bo jest dziwne (żeby nie powiedzieć „podejrzane”).

Zauważcie, że pod każdym kursem za darmo są linki afiliacyjne czyli „polecenia”. Jak zarejestrujecie konto z polecenia to broker/giełda w podziękowaniu część swoich prowizji odda partnerowi handlowemu. Brzmi to raczej jak dział sprzedaży, a nie nauczanie jak „grać” na giełdzie.

Nie jest tajemnicą również, że ogromna ilość osób ze świata finansów zarobiła o wiele więcej pieniędzy na sprzedaży swoich kursów „jak skutecznie inwestować” niż na inwestowaniu.

Podsumowując: same kursy nie wystarczą, trzeba jeszcze zdobyć doświadczenie. To trochę jak ze studiami – fajnie je mieć bo daje to podstawy teoretyczne, teraz trzeba się tylko nauczyć praktyki… Wszystko przychodzi z czasem. Aby być pewnym przy podejmowaniu decyzji na giełdzie trzeba mieć za sobą kilka lat wzlotów i upadków (tak, profesjonalni traderzy/inwestorzy też popełniają błędy). Jest takie powiedzenie, że aby nie popełniać błędów wystarczy mieć dużo doświadczenia, ale aby mieć dużo doświadczenia trzeba było wcześniej popełnić dużo błędów. Człowiek się uczy na błędach, niestety tylko na swoich, nie cudzych.

Zapraszam do naszej grupy na Facebooku:

>> Luźno o kryptowalutach <<